Gnębiona za winy sąsiada

Wiele tygodni temu z wielkim zdumieniem odebrałam telefon z firmy windykacyjnej z prośbą o kontakt z… sąsiadem. Zadzwoniono na moją prywatną komórkę. Z sąsiadem łączył mnie tylko adres domu, gdyż wiele, wiele lat temu miałam działalność gospodarczą, która była zarejestrowana pod adresem mojego miejsca zamieszkania. Mieszkam w malutkiej kamienicy, którą wybudowała moja prababcia. Kamienica ma cztery mieszkania. W jednym z mieszkań mieszkał pewien sympatyczny sąsiad, który jak się okazało trafił na listę dłużników tej firmy. W tej opowieści nie jest zresztą ważne, czy słusznie czy niesłusznie. Sąsiad nie był moim krewnym. Ani nawet powinowatym. Nie był również zatrudniony przeze mnie w mojej jednoosobowej firmie. Na dodatek kilka lat temu sąsiad wyprowadził się. Adresu nie znam. Wiem tylko mniej więcej gdzie. To „mniej więcej” to kilka hektarów podwórek i bloków – głownie stumieszkaniowych wieżowców. Dlatego poinformowałam dzwoniącą panią, że nie mam kontaktu z panem, że był moim sąsiadem, ale od wielu lat nie jest i nie mam do niego ani telefonu ani nie znam adresu. Wydawało mi się, że sprawa jest wyjaśniona. Niestety. Telefon z prośbą o kontakt z sąsiadem odebrałam jeszcze kilka razy. Po trzecim telefonie zablokowałam dzwoniący numer. Po czwartym telefonie, który nastąpił z innego numeru, nie tylko zablokowałam numer, ale zapisałam adres firmy i wysłałam list z prośbą o zaprzestanie nękania. Po piątym telefonie, którego numer również zablokowałam, wysłałam ponownie list, ale tym razem było to już żądanie zaprzestania nękania, do którego dodałam informację, że w przypadku braku odpowiedzi na mój list ze strony firmy skieruję sprawę do sądu. Równocześnie zamieściłam na swoim oficjalnym fanpage’u na portalu Facebook następujący post, w którym oznaczyłam nękającą mnie firmę:

Sprzeciw!
Od wielu miesięcy trwa nękanie mnie telefonami przez wydzwaniającą z różnych numerów firmę (tu nazwa)​ w sprawie długów mojego sąsiada, którego nazwisko pominę, gdyż uważam, że obowiązuje coś takiego jak ustawa o ochronie danych osobowych, zwłaszcza w tak drażliwych tematach jak długi.
Niestety średnio co dwa tygodnie, na mój prywatny telefon nr 602617897, (którego jestem właścicielką od 1997 roku i który nigdy nie należał do innego abonenta), wydzwania do mnie ktoś z firmy (tu nazwa) w sprawie długów mojego byłego sąsiada i żąda kontaktu z nim. Pomijam, że tymi telefonami powiadomili mnie, czyli obcą osobę, że ów pan ma długi.
Oświadczam natomiast, że nazywam się Małgorzata Karolina Piekarska. Nie jestem krewną, ani powinowatą swojego (byłego) sąsiada. Jedyne co nas łączyło, ale już nie łączy, to ta sama klatka schodowa. Uważam, że wydzwanianie do sąsiadów w sprawie czyichś długów jest chamstwem. Wydzwanianie do nich w celu uzyskania kontaktu z dłużnikiem jest również chamstwem. A gigantycznym chamstwem jest kontynuowanie tego procederu mimo wielokrotnych informacji, że sąsiad wyprowadził się wiele lat temu i nie mam z nim kontaktu, gdyż nie zostawił do siebie ani telefonu ani adresu.
Ponieważ firma (tu nazwa) nie odpowiada na moje listy, ignoruje również wielokrotnie powtarzane prośby o niewydzwanianie do mnie w sprawie długów sąsiada, dlatego publicznie żądam zaprzestania tego procederu i ostrzegam, że w przypadku ponawiania kontaktu ze mną w celu uzyskania kontaktu z byłym sąsiadem, którego adres i telefon nie są mi znane, powiadomię o nękaniu policję.
Nie wykluczam też skierowania sprawy do sądu z powództwa cywilnego.

Po tym poście odezwało się do mnie bardzo wiele osób, które opowiedziały bądź opisały swoje „przygody” z w/w firmą. Wynikało z nich jedno. To się może nigdy nie skończyć. Firma bowiem często ściga za długi przeterminowane a nawet nie istniejące.

Jakież było więc moje zdumienie, kiedy po mniej więcej 10 dniach przyszła odpowiedź:

Szanowna Pani,
Nawiązując do korespondencji otrzymanej drogą elektroniczną, dotyczącej wykonywanych połączeń telefonicznych na numer 602617897, firma (tu nazwa, adres i KRS) informuje, iż numer telefonu, którego Pani jest właścicielem został trwale usunięty z naszej bazy. Dbając o wysoki poziom obsługi, pragniemy przeprosić za wszelkie niedogodności wynikające z zaistniałej sytuacji. Zapewniamy, iż podobna sytuacja nie będzie miała miejsca w przyszłości. Mamy nadzieję, że podjęte działania wychodzą naprzeciw Pani oczekiwaniom.
W przypadku pytań prosimy o kontakt po numerem telefonu…

I tak sobie myślę, że to miłe, że odpowiedzieli i obiecali zaprzestać, ale przykre, że musiałam grozić sądem, oznaczać na Facebooku i pisać listy. Powinna wystarczyć pierwsza informacja, że telefon, na który dzwonią jest telefonem byłej sąsiadki. A tak w ogóle to co to za zwyczaj docierania do dłużnika przez… sąsiadów? To w tym wszystkim jest największa granda!