Zrób mi erekcję, czyli pracowniczy slang

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×
Od kiedy sięgam pamięcią po telewizji krążyły anegdotka jak to ekipa jakiegoś programu informacyjnego pojechała na zdjęcia na wieś. Tam operator spytał dziennikarkę:
- Od czego zaczniemy?
- Od setki – odparła reporterka, a wtedy… gospodarz, do którego zajechali, krzyknął do żony:
- Jadźka! Przynieś flaszkę! Telewizory będą pić!
Setka, to w języku telewizyjnym czysty dźwięk z planu np. wypowiedź do kamery.
Tych slangowych wyrażeń jest wiele. Kilka lat temu byłam na jakimś spacerze ze spotkanym przypadkiem kolegą z dawnych lat. Nagle zadzwonił mój kierownik produkcji. Już nie pamiętam o czym z nim gadałam, ale kumpel miał oczy jak spodki i spytał potem, czy przypadkiem go nie obraziłam. Oczywiście żartował, ale chodziło mu też o to, że nic z mojej rozmowy nie zrozumiał. Cóż… pracowniczy slang przeważnie jest niezrozumiały dla innych.
Kilka dni temu zadzwoniła redakcja „Mieszkańca” z prośbą:
- Zrób nam w sobotę erekcję.
Spytałam gdzie i kiedy i dowiedziałam się, że w sobotę w Rembertowie jest wmurowanie aktu erekcyjnego pod budowę biblioteki. Kiedy wczoraj zadzwonił kumpel z pytaniem co robię w sobotę bez namysłu odparłam, że rano jadę na erekcje, a potem jestem wolna. W słuchawce nastała cisza.
- Na co jedziesz? – wyjąkał pytanie kumpel, a gdy usłyszał wyjaśnienie zaśmiał się.
Cóż… w każdym zawodzie istnieje slang, który rozumieją jedynie wtajemniczeni. Dziennikarze nie są od niego wolni. A kto jest? Chyba ten, kto nic nie robi. Ja do nich nie należę.
Print Friendly
The following two tabs change content below.
dziennikarka prasowa i telewizyjna, pisarka, autorka książek dla młodzieży, blogerka. Kontakt: piekarska@piekarska.com.pl

Ostatnie wpisy Małgorzata Karolina Piekarska (zobacz wszystkie)